wtorek, 23 lutego 2016

Apokalipsy A. Durera i J. Grotowskiego. Depozyty IPN. Książę Niezłomny...IV?

Apocalypsis cum figuris,  Albrecht Durer, cykl 15 drzeworytów, 1511, karta tytułowa 2. wydania

Epoka Durera to rozmontowywanie, z woli elit narodu niemieckiego, dotychczasowego, jedynie słusznego poglądu na świat. Wielowiekowe powoływanie się, na rzekomo rzymskie dziedzictwo, odchodziło do lamusa, boć przecie, światło dzienne ujrzały bezsporne fakty. Otóż; Niemcy to naród wybrany, pełniący szczególną rolę w Bożym planie zbawienia. Z wielkim zapałem we wszystko to wmieszano Tacyta i jego traktat "Germania". Po dogłębnych, a jakże, badaniach okazało się gładko; Adam był Niemcem, ergo, przed zbudowaniem wieży Babel wszyscy mówili po niemiecku. Znakiem tego żwawo wzięto się za zaszczepianie przekonania, że całą ludność pochodzenia nie germańskiego trzeba traktować z najwyższą pogardą i wrogością. Ksenofobia i poczucie wyższości, w kraju licznych Walkirii, miały się coraz lepiej i... pączkowały złowieszczo. 
W tym samym 1511, w którym A. Durer wydał swoje głęboko katolickie dzieło - A. Hohenzollern, po sekularyzacji, został ostatnim wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego, by na koniec złożyć hołd lenny Królowi Polski - Zygmuntowi Staremu. 
Teraz także Polska mogła poczuwać się do bycia narodem wybranym.
Niebawem przez starą Europę zaczęła przetaczać się epoka zeświecczenia - rozpoczęła się reformacja. Po niej kontrreformacja. W kościele katolickim doszło do schizmy.(M. Luter). 
Po 400 latach, tak wypróbowywane sposoby działania społeczeństw spodobały się komunistom. 
W "szalonych latach sześćdziesiątych", latach rewolucji seksualnej, protestów antywojennych i subkultur młodzieżowych, gdy wylądowano już na Księżycu a nad Świat nadciągał Woodstock, kraj nad Wisłą wciąż kisił się w sosie układów z ZSRR. Choć był, jak mawiano, najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym, jakoś specjalnie cieszyć się nie miano z czego. Wybory do Sejmu i rad narodowych (05.65) przyniosły znaczne ograniczenie roli Sejmu. Z okazji 1000-lecia państwowości polskiej, po raz n-ty zaiskrzyło, nie na żarty, pomiędzy Kościołem a Państwem. Z marnym skutkiem dla Państwa, Naród wiernie bronił przywódców duchowych. Tym bardziej, im znaczniej drożało mięso, którego i tak wciąż brakowało przewodniej sile narodu. Rozpoczęto więc, wszelkimi dostępnymi środkami, mniej lub bardziej otwarcie, występować przeciw rządom - niedawnego zbawcy "Wiesława" Gomułki. 
Lepszy świat, choćby ten w majestatycznym Berlinie, ogrodzono murami. Państwa arabskie, wspierane przez państwa bloku radzieckiego, poniosły klęskę. Czerwcowa wojna 1967 w świecie komunistycznym doprowadziła do wzrostu nienawiści do Żydów, a w Polsce wywołała fobię antysemicką. Z, jak powiadają, wciąż istniejącą w RP prężną "piątą kolumną", do dziś, zbyt wielu mocuje się, nie szczególnie przebierając w środkach.

W tak promiennych czasach pracowano, z oddaniem, w Instytucie Badań Metody Aktorskiej - Teatrze Laboratorium - nad kolejnym spektaklem.  
Prace trwały cztery lata, a rozpoczęły je próby nad materiałem opartym na dramacie Samuel Zborowski Juliusza Słowackiego. Po roku prób Grotowski odrzucił większość pierwotnego materiału i zaczął pracować na tekstach Ewangelii i na przypowieści o Wielkim Inkwizytorze z Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego.
Choć dla zdecydowanej większości świadków zdarzenia obejrzenie Apocalypsis cum figuris było doświadczeniem wstrząsającym, czasem wręcz zmieniającym życie, a nie tylko poglądy na teatr, to była również, wcale niemała, grupa widzów i krytyków, którzy uważali to przedstawienie za bluźniercze i groźne. Przede wszystkim (choć nie tylko) były to osoby związane z Kościołem katolickim (m.in. Zbigniew Raszewski czy Andrzej Kijowski).
Do prezentacji Ewangelii, których próba otwarta odbyła się w marcu '67, zgromadzono 8-godzinny materiał, jaki później, do celów prezentacji Apocalypsis, poddano znaczącemu montażowi. Pierwszy pokaz (zamknięty) miał miejsce w lipcu '68, premiera - w lutym '69. 
Najgłośniejszym przejawem krytyki płynącej z kręgów kościelnych był fragment kazania, jakie w trakcie uroczystości ku czci św. Stanisława, 8.05 1976 wygłosił, na krakowskiej Skałce, Prymas kościoła katolickiego w Polsce - kardynał Stefan Wyszyński. Uznał on Apocalypsis za jedno z dzieł demoralizujących naród i niszczących jego... etyczny kręgosłup na równi z pijaństwem. [Plakat - Waldemar Krygier, lipiec '68]
Spośród wielu opisów Apocalypsis, sam Grotowski, najwyżej cenił teksty Konstantego Puzyny, interpretującego przedstawienie jako rodzaj bluźnierczego „powrotu Chrystusa”.

Równolegle z pracami nad Ewangeliami i Apocalypsis trwały próby i spektakle Księcia.
Książę Niezłomny - Premiera wariantu III, w którym Maję Komorowską w roli Tarudanta zastąpił Zygmunt Molik, a Mieczysława Janowskiego w partii Muleja – Zbigniew Cynkutis, odbyła się we Wrocławiu 19 marca 1968.

Takich tam... bzdurek kilkorga aktorów w niewielkiej sali aparat państwowy obawiał się śmiertelnie? Tak. Mieliśmy i mamy dowody, z czasów PRL-u i stanu wojennego. Ze zgoła niedawnego czasu. Trzeba nam wytrwałości i nieugiętości, niezłomności. Księcia IV?   

W 2013, od stycznia do kwietnia, kilkukrotnie odwiedziłam instytucję, która od kilku dni dostarcza nam tak nieprzebranych atrakcji medialnych. Poszukując materiałów związanych z CV Molika, nie spodziewałam się odnaleźć jakichkolwiek niejednoznacznych incydentów na honorze ślubnego. Niemniej, lekki dreszczyk emocji towarzyszył mi w tamtych wnętrzach. Już samo dostąpienie zaszczytu przekroczenia progu portierni przybytku wymaga niemało zachodu. Ta święta biurokracja... Wielki budynek przypomina i twierdzę i świątynię. Cisza i namaszczenie. Teczek, po stosownym odczekaniu na znalezienie każdej z nich, nie dostarczono mi zbyt wielu. Wielogodzinne ich przeglądanie nie było specjalnie ekscytujące, raczej nużące. Odnalazłam trochę dat, trochę miejsc, nic szczególnego, nic ciekawego (głównie interesowały mnie dane paszportowe; wyjeżdżał dokąd, wracał skąd). Wzrok prześlizgiwał się dość beznamiętnie po kolejnych pożółkłych stronach, aż tu nagle...
Proszę ocenić głębię i zasadność choćby tej, przedłożonej we fragmentach, "penetracji".  
29.01.2013 – 719 Nr 2 1981 182/116 IPN WR 053/2296
Materiały Biura „W” – Wrocław 20.08.1969
oraz Biura „T” – dot. obcokrajowców przebywających na stażu w Teatrze Laboratorium 1967-1968. OBUiAD IPN-K52pNP we Wrocławiu. 

Buisset Philippe - 67/68 roczny staż. Zameldowany „Monopol” pok. 228.
20.03.1968 – Proszę o opracowanie techniczne pokoju 228 w Hotelu Monopol, w którym zamieszkuje cudzoziemiec Buisset Philippe. Tajne – specjalnego znaczenia.
   „Wniosek o zezwolenie na tajną penetrację bagaży, dokonanie fotokopii dokumentów będących w posiadaniu – 22.03.1968” 

Planowany przebieg czynności
1/ Uzyskanie kluczy,  2/ Zorganizowanie bazy penetracyjnej,  
3/ Zabezpieczenie w miejscu pracy B. wykona kpt. W. Rybak przez k.o. A.S., pracownika Teatru „13 rzędów”.
Grupa operacyjna w składzie kpt. Bogdan Cetera, por. Jan Blój, por. A. Białowąs.
Penetracja – Cetera i Blój. Dokumentacja fotograficzna - Białowąs.

Raport – 25.03.1968 godz. 13-15 – penetracja
- Mały magnetofon koloru czarnego 20x10x5,
- Korespondencja z okresu pobytu w Polsce w ilości 120 szt.
- Podręczniki w jęz. Francuskim o tematyce teatralnej ok. 60 szt.
- Notatki sporządzone na luźnych kartkach papieru, ok. 50 szt.
- Notatki w notesach i zeszytach w ilości ok. 30 szt.
- Pokaźna ilość kalek ołówkowych, papieru czystego
Notatki i wszelkiego rodzaju zapiski sfotografowano. Penetracja przebiegała bez zakłóceń.
Udział brali; Bogdan Cetera, inspektor Wydz. II, Jan Blój, Jan Siciński, Adam Białowąs
29.03.1968 „Dyplomata” P. Buisset, p. 228 – podsłuch rozmowy w hotelu.
- Buisset z 2 kobietami z obsługi zgłasza podejrzenie włamania do szafy, od której klucz miał ze sobą. Inaczej stały kartony. Kobiety; a może ten klucz ktoś złamał.
11.04.1968 – Stanowska Helena, szatniarka teatru 13-rzędów. Kościuszki 64/7 
– mieszkał tam Buisset Ph. 
„Rozmowa z wymienioną nie wskazana ze względu na niedyskretność jej”.

Filmowe rejestracje spektakli Laboratorium w opowieściach fachowców i Grotowskiego. Sążnisty lecz bardzo interesujący artykuł o; dokumentach, doświadczeniach ich interpretacji, byciu świadkiem, precyzji i jej braku, mistyfikacjach, legendach i anegdotach. Do rozmyślań.
Trzema mieć niewidzialną kamerę. Dorota Sosnowska. Dialog nr 1/01.2015
 http://www.encyklopediateatru.pl/artykuly/198363/trzeba-miec-niewidzialna-kamere 

2 komentarze:

  1. Zabawne! Podejrzewam, że takich "opracowań technicznych" było dużo więcej...może to temat na pracę magisterską-Teatr Laboratorium i służby wywiadowcze PRL-u? Znalazłoby się materiału, że hoj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawne, z perspektywy czasu niemal wyłącznie. Nieporadne, nawet to samo nazwisko w różnych miejscach zapisano inaczej. Większość tych poruczników i kapitanów to niezbyt rozgarnięci kolesie, tyle że obrotniejsi. W tym sensie, że 'znaleźli' lepiej płatną pracę i mogli zaspokoić potrzebę bycia panem i władcą. Co za frajda (!?)
    Instytucje kultury znajdywały się w tym bagienku jak mogły, zapisywano się do PZPR pozorując bycie swoim. Molik - członek założyciel legitymacją rzucił w sierpniu '81. W lutym '82 wysokie władze zaakceptowały ten stan desperacji ;)
    Przy okazji; jak ten cały świat działa przewidywalnie, w kółko to samo. Te same błędy, te same pomysły, ta sama szarpanina. Kiedyś trudniej było ten fakt ogarnąć, ale dziś? Mając te wszystkie mechanizmy jak na dłoni, a wszystkie proste w gruncie rzeczy jak budowa cepa, brniemy w kółko w te same uwikłania. Z minami zwycięzców i odkrywców na dodatek. Świat głupieje i brutalizuje się, pomimo tego, że coraz więcej instytucjonalnych obrońców zwierząt, ekosystemów, pokrzywdzonych ludzi i narodów. Faktycznie... to może nie być takie proste, choć dzieje historii i natury ludzkiej zdają się być niezmienne.

    OdpowiedzUsuń